1 grudnia 2016 Opowiadania Własne

Wojna

Pewnego poranka dokonałem genialnego odkrycia – nie potrzebuję wcale studiów. Koniec z godzinami przesiedzianymi w bibliotece, koniec z nudnym wkuwaniem na egzaminy z Teorii Literatury, koniec z tym wszystkim, od dzisiaj chcę być generałem. Czyż to nie to, co chciałem robić przez całe życie? Dowodzić i rozkazywać innym. Mieć władzę nad życiem i śmiercią. Być szanowany, bogaty i piękny? Tak, oto wzór idealnego życia!

Kto mądry, ten wie, że nie jest łatwo być generałem w wieku dwudziestu lat. Czeka na ciebie mnóstwo obowiązków, a cokolwiek się robi, trzeba to robić najlepiej jak się umie. Skoro zaś nie ma się pięćdziesięciu lat, tylko wspomniane dwadzieścia, owo najlepiej wychodzi przeważnie źle. Ale nie od tego jest się mężczyzną, ba, generałem nawet, żeby się tak łatwo poddawać. Przygotowania zacząłem od razu.

Pierwsza sprawa: strój. Tak jak kominiarz, tak generał strój mieć musi. Najlepiej prosty, bez udziwnień, konkretny, w miarę możliwości powabny, może nawet i dostojny, żeby nie był pstrokaty, ale też w drugą stronę, żeby nie zgaszony i nie przywiędły.

Druga sprawa: buty. Generał musi mieć buty.

Trzecia sprawa: wąsy. Najlepiej sztuczne, bo na własne nie ma co liczyć.

Czwarta sprawa, najważniejsza: żołnierze.

Problem polegał na tym, że o ile ubranie i wąs mogłem po prostu kupić, żołnierzy trzeba było pozyskać, że tak powiem intelektualnie. Na czym owo pozyskanie polega, wie każdy, kto oglądał kiedyś film wojenny. Wszystko sprowadza się w gruncie rzeczy do prostej sztuczki. Powiedzmy, że mamy czterech żołnierzy, którzy są zamknięci w pokoju. Żołnierze grają w karty, śmieją się, może nawet piją wódeczkę i nagle do pokoju wchodzi rozzłoszczony generał, krzyczy i rzuca jakimiś przedmiotami. Żołnierze automatycznie ustawiają się w szeregu i niechaj któryś z nich spróbuje się odezwać! Wniosek nasuwa się sam. Jeśli chcesz zdobyć żołnierzy, musisz wzbudzać w ludziach odrazę i lęk. Im więcej lęku wzbudzisz w ludziach, tym oni będą bliżej ciebie.

Zaraz po tym genialnym odkryciu, zaopatrzony w strój generała, buty i wąs, udałem się do galerii miejskiej. Stanąłem dumnie, jak na generała przystało i obrzuciłem groźnym spojrzeniem grupkę młodych chłopaków, na co oni trochę się przelękli i kiedy już myśleli, ze bardziej groźny być nie mogę, natężyłem jeszcze bardziej groźność spojrzenia do granic groźności i zmieniłem ich w żołnierzy. Odtąd byli zmuszeni wykonywać moje rozkazy.

Z czasem liczba żołnierzy pozyskanych w ten sposób, zwiększyła się kilkukrotnie. Każdemu zamówiłem jakiś strój, bieliznę, buty, każdego karmiłem i nawadniałem.

Skoro miałem strój, buty, wąsy i żołnierzy, potrzebowałem już tylko jednego: wojny. Poszedłem do kotłowni i rozpaliłem w piecu.

Panuje przekonanie, że jak buchnie wojna, to tak już sobie bucha, ale nic bardziej mylnego. Żeby utrzymać temperaturę pieca na odpowiednim poziomie, żołnierze muszą cały czas dokładać węgiel. Zapasy węgla wyczerpały się jednak szybko, tak, że nie było już czym palić w piecu. Wtedy też zdecydowałem się na następujący krok. Kazałem wszystkim żołnierzom wyjść na zewnątrz, jednego zaś zostawiłem przy sobie. Temu, który został, rozkazałem wyczyścić komorę pieca szczotką.

-Brudne, dlatego się nie pali – mówię mu, a on głupiutki w to wierzy.

Żołnierz bierze do ręki szczotkę i zaczyna czyścić wielką komorę.

-Dokładniej, dokładniej – mówię mu, a za plecami jego się podśmiechuję. Żołnierz stara się już naprawdę mocno, ale ja i tak krzyczę:

-Dlaczego tak słabo? – i znowu zakrywam twarz ręką, chichoczę, aż tu następuje to, na co czekałem. Żołnierz wychyla się lekko do komory, by wyczyścić ją wewnątrz i wtedy kwestia należała już do mnie. Rozpędziłem się i kopnąłem z całej siły w plecy żołnierza, który znalazł się w komorze. Komorę szybko zamknąłem.

Potem zawołałem resztę żołnierzy i z każdym pojedynczo powtórzyłem tę sztuczkę. Żołnierze oczywiście orientowali się, że ich ubywa, ale nikt nigdy nie odważył się o to zapytać.

Wbrew pozorom nie jest tak trudno być generałem. Wystarczy okazać trochę sprytu i hartu ducha, a rezultaty przyjdą szybko. Zasady wojny są proste, kto dłużej utrzyma ogień w piecu, ten jest lepszym generałem i wygrywa. Kto nie przekona żołnierzy, by ci weszli do pieca , musi przegrać.

I Sam zginąć.

Zdjęcie: Freepik

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz