21 stycznia 2017 Opowiadania Własne

Penis Świętego Franciszka

Zadzwonił do mnie znajomy archeolog, mówiąc że udało mu się odnaleźć penis świętego Franciszka. Jaki kościół będzie chciał przyjąć taki dar? Pewnie żaden. Co zatem zrobić z penisem świętego? A co się robi ze znalezionymi penisami? Na następny dzień zaraz po pracy udałem się do znajomego, by obejrzeć frapujący eksponat. Z otwartych drzwi zaczęła wyłaniać się rosnąca twarz.

-Cześć, przyjechałem zobaczyć twojego penisa.

Wypadło niefortunnie i poprawiłem się zaraz.

-Chciałbym zobaczyć twojego umarłego penisa.

To też wypadło nie tak jak trzeba, ale już nic nie mówiłem, tylko kazałem się zaprowadzić do najważniejszego pomieszczenia w całym domu, a może nawet i kraju.

Penis stał za szybką różowiutki i nienaruszony. Błyszczał się z daleka, czasem sprawiając wrażenie, jakby chciał się uśmiechnąć, innym razem zaś posępniał okropnie, krzywił się, albo porastał cały takim potwornym grymasem, jakby miał się zaraz rozpłakać

-Przygotuję herbatę – mówi przyjaciel – poczekaj tu na mnie i niczego nie dotykaj.

Wykorzystując moment w którym nie było przyjaciela, podszedłem do penisa. Z bliska wydawał się być jeszcze piękniejszy. Uchyliłem ostrożnie szybkę. Popatrzę sobie na niego, a gdy tylko przyjaciel będzie szedł z herbatą, wrócę na swoje miejsce jakby nigdy nic.

-Czy wszystko w porządku? – woła przyjaciel.

-Oczywiście, w jak najlepszym – mówię i dalej patrzę na penisa.

Wtedy też pomyślałem, że skoro znajomy będzie przez najbliższą chwilę zajęty robieniem herbaty, wezmę eksponat do rąk, a gdy tylko usłyszę, że się zbliża, natychmiast włożę go za szybkę i udam, że nic się nie działo. Chwile potem był już w moich rękach. Oto prawdziwa świętość! – myślę sobie – oto penis prawdy!

 

 Święty penis

I już miałem wkładać go i wracać, ale w tym momencie wydało mi się jakby penis mrugnął do mnie, co mi się wydało niezmiernie dziwne, żeby penis mrugał. Czy przewidziało mi się? Na pewno! Ale wtedy, dam sobie głowę uciąć, że drugi raz do mnie mrugnął, a potem trzeci raz i czwarty no to i ja mu z tego wszystkiego odmrugnąłem, potem on, jakby w rewanżu pomachał mi, więc i ja mu pomachałem, bo jak tu świętości nie odmachiwać i już chciałem w natłoku gestów i emocji wziąć nogi za pas i przed dziwnym eksponatem uciekać, ale zamiast zrobić to, włożyłem go tylko do ust i skromnie possałem.

Wiele rzeczy w moim życiu się zdarzyło, niektórych odkurzaczem pamięci nie jestem w stanie wciągnąć do dziś, ale jedno wiem na pewno. Wtedy, w mieszkaniu archeologa zdarzył się cud i Bóg zstąpił na ziemię pod postacią penisa.

Nie zna życia ten, kto nie miał w ustach penisa świętego. I jedyne może, co chciałbym teraz zrobić, to powiedzieć, że życie codziennie wkłada nam penisy do ust. No, ale tego nie zrobię.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz