4 grudnia 2016 Opowiadania Własne

Cwel

No i co się tak gapisz? Trupa nigdy nie widziałeś? I na chuj dotykasz mojego czoła, sprawdzasz czy zimne. Zimne, a jakie ma być. Gość leży na ulicy z rozjebanym brzuchem, flaki wyłażą na chodnik, a ty przykładasz rękę do czoła i modlisz się, żeby to nie było to. Ale to jest to i daje o sobie znać. Jest dziwne, budzi wstręt i nie oszukujmy się, wkurwia. Za dziesięć minut musisz być w pracy i właśnie odjeżdża twój autobus. Spóźnienie trzeba będzie odrobić, a to oznacza godzinę później w domu, bo autobusy nie jeżdżą zbyt często. I nie, wcale nie mogłeś wziąć sobie urlopu w ten dzień, bo miałeś tu przyjść i zobaczyć mnie. Myślałem, że to żart, ale jednak nie. Pomiędzy asfaltem, brzuchem a motorem wyjebał znikąd aniołek i mówi, że mogę go poprosić o ostatnią rzecz. Więc ja mu na to, że w sumie mi to obojętne, bo i tak za chwilę umrę i żeby dał mi święty spokój, ale on się pyta, że skoro ja nie chcę wybrać, to czy może zdecydować za mnie. No oczywiście wybieraj, a teraz spierdalaj i daj mi w końcu umrzeć. I jak widać wybrał, że przyjdziesz tutaj i zobaczysz moje cuchnące ciało.

Ale ja cię chyba poznaję. Trzecia klasa gimnazjum. Niedzielne popołudnie, telefon z zastrzeżonego: „Odczep się od Magdy, pedale”. Przebiegły chytrusek, hehe. Myślałeś, że nie wiem kim jesteś? Na kilometr było widać, co się miedzy wami święci. Więc kiedy zacząłem uderzać do niej było tylko kwestią czasu, kiedy zadzwonisz. Odpuściłem Magdę, ale ty nie potrafiłeś odpuścić mi. Przez telefon szły najgorsze bluzgi i groźby. W końcu zacząłem się bać. Długo nosiłem to w sobie i dopiero na koniec życia postanowiono coś z tym zrobić.  Aniołki na służbie innych fruwałków namierzyły twoje wewnętrzne IP i teraz jesteś tutaj. Na chodniku. W pośmiertnym horror show. W ukrytej kamerze mojego sutka. Mamy cię, debilu.

Co na tę okazję przygotował szef kuchni? Na początek zupa dnia: flaczki na ostro, w zestawie z wątróbką za jedyne 9.99 zł. Danie główne to gratka dla prawdziwych smakoszy: kotlet mielony polany kremem z odbytu. Palce lizać.

W twoich ustach już zaczyna zbierać się ślinka. Z tej perspektywy rzeczywiście wygląda to nienormalnie, mógłbyś przecież odejść, wrócić do domu, czy pracy, ale Ty pochylasz się i wkładasz palec do cuchnącej padliny. Maź która zebrała się wokół palca wzmaga tylko apetyt. Wkładasz do ust moje nogi i mózg. Smakujesz powoli. Brzydzisz się mną, ale pożerasz. Dopóki żresz, trwa homoerotyczny klincz. Nasza mała, wstydliwa tajemnica. Kiedy puszczają śluzy, walisz wielkiego rzyga na chodniku, jak anakonda, która wjebała człowieka. Nawet nie wiesz, że wyglądasz teraz śmiesznie w tych obrzyganych butach, z miną jakby ktoś cię rzeczywiście przecwelował. Nie ukrywam, że mam z tego satysfakcję. Niby trup, ale do teraz pamiętam wiadomość z gimnazjum: „Odczep się od Magdy, pedale”.

I co cwaniaczku, kto tu teraz jest pedałem?

Zdjęcie: Freepik

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz